Narkotyki, niespełnione obietnice i agresja. Dlaczego PO nie chce wygrać wyborów?

Możliwości są trzy: a) Platforma Obywatelska nie ma już kompetentnych polityków w swoich szeregach, b) Tadeusz Rydzyk rzucił klątwę na partię Borysa Budki, c) PO sprzedała się PiS-owi i udaje opozycję, aby odwrócić uwagę od sekretów rządów.

Rafał Trzaskowski

Małgorzata Kidawa-Błońska rozpoczynała swoją kampanię jako uśmiechnięta ulubienica elit, która obiecywała, że będzie prezydentem wszystkim Polaków – bez względu na poglądy, wiarę czy orientację. Na każdym kroku podkreślała, że zgoda buduje, a niezgoda rujnuje.

Wyścig o prezydencki fotel zakończyła jako największa porażka w historii Platformy Obywatelskiej, ze zaledwie kilkoma procentami we wszelkich możliwych sondażach – od TVN po TVP. Brak kompetencji i umiejętności, które powinien mieć prezydent, wpadki językowe i lapsus na lapsusie. Niezdecydowanie – raz udział w wyborach brała, raz nie brała – brak pomysłów na prezydenturę, nieumiejętne odczytywanie tekstów z promptera i powtarzanie tego, co szeptał jej na ucho Borys Budka.

Wydawałoby się, że gorzej już być nie może.

Co się dzieje z Rafałem Trzaskowskim?

Młody, wykształcony, przystojny, uśmiechnięty. Sypał z pomysłami jak z rękawa, wiedział jak dotrzeć do młodych wyborców, wyprzedzający trendy w polskiej polityce. To Rafał Trzaskowski – jeszcze kilka lat temu.

Sam w politycznych dysputach ze znajomymi wskazywałem go jako jedynego realnie poważnego kandydata na kandydata Platformy Obywatelskiej na prezydenta Polski. Gdy w mediach pojawiły się spekulacje, że zarząd PO zastanawia się pomiędzy kandydaturą Rafała Trzaskowskiego a Radosława Sikorskiego, od razu wiedziałem na kogo postawi partia Borysa Budki. Notabene wybór tego drugiego, antypolskiego donosiciela i chama, byłby ostatecznym gwoździem do politycznej trumny tego ugrupowania.

I tak jak jeszcze w piątek byłem przekonany, że Rafał Trzaskowski jest w stanie powtórzyć sukces Andrzeja Dudy z 2015 roku, tak w sobotę opadła mi szczęka.

Rafał Trzaskowski na speedzie?

Nieświeży wygląd, rozgorączkowanie, pot na twarzy, błędny wzrok, agresywna mowa ciała. Takiego Rafała Trzaskowskiego jeszcze nie znaliśmy. Gdy otworzył usta, było jeszcze gorzej. Środowiskiem dziennikarskim od prawej do lewej strony wstrząsnęły pogróżki w stronę dziennikarzy TVP. Słowa Trzaskowskiego potępili zarówno dziennikarze większości redakcji, jak i politycy, z Robertem Biedroniem na czele, który powiedział – nawrócony – „niech ręka boska broni każdego, kto będzie chciał zlikwidować media publiczne”.

Oprócz niepokojącego wyglądu Rafała Trzaskowskiego i agresywnej postawy, komentatorzy tego wystąpienia zwracają uwagę na dziwne zachowanie, nerwowe uśmieszki, które kandydat PO puszczał do rzecznika swojej partii. W internecie zawrzało: Trzaskowski jest na jakimś speedzie?

Na szczegóły nie musieliśmy długo czekać. Następnego dnia Michał Dzięba, były członek gabinetu Aleksandra Grada i współpracownik Donalda Tuska, na antenie TV Republika zarzucił Rafałowi Trzaskowskiemu zażywanie narkotyków, romans ze stażystką oraz zadawanie w Parlamencie Europejskim pytań na rzecz prywatnej firmy swego znajomego. Zapowiedział też, że złoży zawiadomienie do prokuratury w sprawie finansowania jego kampanii.

Panie Rafale, proszę nie iść tą drogą

Jednak jak na moje oko Rafał Trzaskowski przedawkował, ale zupełnie coś innego – Radosława Sikorskiego. Chamstwo, pogarda dla Polaków, którzy ośmielają się mieć inne poglądy niż PO i „wczorajszy” wygląd to przecież sztandarowe atrybuty byłego ministra spraw zagranicznych.

Sikorski nie ukrywał tego, jak bardzo chciał zostać kandydatem na prezydenta, ale trzeci raz z rzędu dostał od PO kosza, więc możliwe, że w nagrodę pocieszenia, został doradcą w sztabie Trzaskowskiego.

Problem w tym, że o ile takie agresywne zachowanie może zmobilizować elektorat Platformy Obywatelskiej, który sukcesywnie się kruszy, to z odebraniem wyborców innych kandydatów może być już trudniej. Polacy są zmęczeni wiecznymi konfliktami i kłótniami.

Panie Rafale, proszę nie iść tą drogą. Wolimy Pana jako uśmiechniętego polityka otwartego na Polaków o różnych poglądach, wyznaniach i orientacjach, niż plującego jadem frustrata, który grozi wszystkim, którzy nie popierają PO. Jeszcze jest czas, aby wrócić na właściwą drogę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *