To nie jest książka do popołudniowej latte. „Lekarz z Auschwitz”

„Lekarz z Auschwitz” Szymona Nowaka to książka, którą czyta się w bólach. Przedstawiony tu ogrom cierpienia, który Niemcy zafundowali więźniom nazistowskiego obozu Auschwitz-Birkenau, przytłoczy każdego normalnego człowieka. To nie tylko historia lekarza Józefa Bellerta, który zorganizował szpital w Oświęcimiu, ale tysiące ludzkich tragedii i bohaterskie czyny kilkudziesięciu lekarzy, pielęgniarek i sanitariuszy.

"Lekarz z Auschwitz"

Cierpiący chorzy najczęściej leżeli, jęczeli z bólu i głośno wzdychali, czekając na pomoc. Tylko niektóre zgarbione cienie koczowały przy piecyku, na którym przypiekali sobie kawałki chleba. Smród odpychał od wejścia do sali. Woń kału pomieszanego z ludzkim potem, gnijącego ciała i dymiących piecyków. Zapach śmierci i ludzkiego upodlenia. To jeden z najłagodniejszych opisów tego, co działo się z więźniami obozu śmierci, gdy hitlerowcy w pośpiechu opuścili Auschwitz-Birkenau, uciekając przed radzieckimi czołgami.

Głownie temu okresowi życia ofiar niemieckich potworów poświęcona jest ta książka. Miesiąc po miesiącu śledzimy historię organizowanego przez Józefa Bellerta w pośpiechu szpitala, który ma uratować byłych więźniów. Wygłodzonych, ważących średnio 30 kg. Zapadających na gruźlicę, biegunki głodowe, obrzęki, odleżyny i inne choroby spowodowane przerażającymi eksperymentami nazistów.

Bohater w białym kitlu

W kwietniu 1945 roku, gdy zbliżały się Święta Wielkanocne i magazyny żywnościowe szpitala PCK świeciły pustkami, doktor Bellert na własną rękę zorganizował wyjątkowe specjały. Wybrał się do Krakowa i wrócił do Oświęcimia dopiero w środku nocy, znaczną część drogi pieszo, taszcząc torby i worki wypchane szynką, kiełbasą, mazurkami, makowcami, a nawet słodyczami i owocami.

Jeszcze pod koniec życia, w latach ’60, mimo podeszłego wieku bezinteresownie robił zakupy chorym, a nawet palił im w piecach.

Dr med. Józef Bellter był lekarzem-społecznikiem, który służył z wielkim poświęceniem chorym przez 57 lat nieprzerwanej praktyki lekarskiej. W tragicznych dniach Września pełnił funkcję ordynatora szpitala wojskowego. W czasie Powstania Warszawskiego mianowany został szefem sanitarnym AK w dzielnicy Mokotów.

Za swoje zasługi został odznaczony: Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski, 3-krotnie Złotym Krzyżem Zasługi, Odznaką „Za Wzorową Pracę w Służbie Zdrowia” i innymi.

Zmarł na raka 25 kwietnia 1970 roku w wieku 83 lat, spoczywa ma cmentarzu Powązkowskim w Warszawie.

Wstydź się, władzo

Oprócz bohaterskim czynów, książka przedstawia również i haniebne postawy niektórych Polaków. Przejmujący jest rozdział, w którym przed bramą obozu koczuje dziewczyna, była więźniarka, szukająca transportu do Krakowa, aby wrócić do rodziny. Wystające kości policzkowe, podkrążone oczy i popękane usta podkreślały jej słaby stan fizyczny spowodowany nazistowskim piekłem.

Do obozu, pokaźnych rozmiarów limuzyną, przyjechał ówczesny minister sprawiedliwości Edmund Zalewski. Jeden z lekarzy szpitala PCK poprosił ministra, aby podwiózł dziewczynę do Krakowa, skoro ma miejsce w samochodzie i jedzie w tym kierunku.

Po krótkiej wymianie zdań lekarz został aresztowany, a minister odjechał, zostawiając dziewczynę przed bramą.Arogancja władzy w pełnej okazałości.

Jezus też był w Auschwitz

W przemowie podczas jednego ze zbiorowych pogrzebów ofiar obozu, kapłan wygłosił poruszające kazanie, w którym wskazywał, że Jezus też był w Auschwitz. – Jezus Chrystus był w każdym niemieckim obozie śmierci. Jego również niemieccy oprawcy mordowali zastrzykiem z trucizną, gazowali na śmierć i bili pałkami. Z jego włosów hitlerowcy robili sienniki, z jego skóry wykonywali abażury do lamp i okładki do książek. Jego kości służyły Niemcom do robienia makabrycznych mebli, a jego czaszka ozdabiała biurka esesmańskich dygnitarzy. To Jego Najświętszą Krew germańscy barbarzyńcy wykorzystywali do swoich pseudomedycznych doświadczeń, wstrzykując do niej zarazki najbardziej wymyślnych i okropnych chorób – mówił.

– On był tutaj. Był pośród Was. To wy jesteście dowodem na to, że on tutaj był – dodał.

Nie tylko doktor Bellert

Wbrew temu co sugeruje tytuł, „Lekarz z Auschwitz” nie jest tylko historią doktora Józefa Bellerta, który zorganizował szpital dla prawie pięciu tysięcy osób w największym obozie zagłady świata.

To historia 21 lekarzy, 49 pielęgniarek dyplomowanych, 40 sanitariuszy, 16 sióstr zakonnych i 6 kucharzy oraz wielu innych ludzi wielkiego serca, który wyrzekając się własnego komfortu, ryzykując własne zdrowie i często będąc na nogach niemal 24 godziny na dobę, stawali na głowie, aby uratować tysiące niewinnych dusz.

Nie jest to lektura do popołudniowej latte. Często przebrnięcie przez historie ofiar nazistów staje się ponad siły. Często będziecie zatrzymywać się między rozdziałami, wpatrywać się w załączone do publikacji zdjęcia, odkładać książkę na później. Ale warto ją przeczytać, warto o tym mówić i przypominać światu, jak wygląda prawda.

To opowieść o tym, co drugi człowiek może zrobić drugiemu. Ale przede wszystkich to książka o bohaterach, którzy zwyciężyli mroczne czasy potworów.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *