Prawica musi umrzeć, aby się odrodzić?

Żyjemy w czasach ideologicznej wojny i bycie tylko grzecznym patriotą nie wystarczy, aby porwać za sobą tłumy. Młodzi chcą dziś ludzi odważnych, charyzmatycznych, atrakcyjnych fizycznie, nowoczesnych i rozumiejących ich potrzeby – wszystko z czym Zjednoczona Prawica ma dziś olbrzymi problem, przez który może wkrótce przegrać.

Kamil Starczyk

Fot. Kornel Gembala

W czerwcowych wyborach prezydenckich do urn poszła rekordowa ilość młodych w przedziale wiekowym. Zdecydowanym zwycięzcą w tej grupie był prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski, z którym przegrał zarówno Andrzej Duda, jak i Krzysztof Bosak.

Tak jak przez ostatnie lata obserwowaliśmy narastającą polaryzację polskiego społeczeństwa, tak w ostatnich miesiącach zaczęło się ono skrajnie radykalizować. Permanentnie podgrzewany, przez każdą ze stron konflikt na scenie politycznej, aktywizuje młodych jak nigdy wcześniej – przynajmniej po 1989 roku.

Zarezerwowany dotąd dla „dorosłych nudziarzy” świat polityki przyciąga dziś młodych – również tych, którzy nie mają jeszcze praw wyborczych, ale za kilka lat to oni będą decydować o tym jaka będzie Polska.

Najbardziej widocznie jest to w naturalnym środowisku młodych XXI wieku, a więc w mediach społecznościowych, które zdają się być po mistrzowsku opanowane przez lewicę.

Prawica, wyłączając Konfederację, ma poważny problem z odnalezieniem się w tej rzeczywistości.

Dzisiaj wyborców pozyskuje się w sieci

Przyszli wyborcy są dzisiaj w sieci. Przaśne wiece wyborcze w klimacie festynów i dożynek przechodzą powoli do lamusa. Politycy mogą spotykać się z potencjalnymi wyborcami na Facebooku, Instagramie, Twitterze czy Tik-Toku. To właśnie w dużej mierze dzięki działaniom w internecie Konfederacja dostała się w zeszłym roku do Sejmu.

To jak poszczególne ugrupowania ogarniają social media pokazują statystyki ich internetowych aktywności. „Polityka w sieci” przygotowała wykres przyrostu nowych fanów na facebookowych stronach wszystkich polskich partii politycznych.

Króluje Konfederacja i ruch Polska 2050 Szymona Hołowni. Nieźle radzą sobie również lewica i Platforma Obywatelska. Natomiast Zjednoczona Prawica uplasowała się na szarym końcu.

To jak politycy rządzącej koalicji ignorują – lub co gorsza nie ogarniają – social media to polityczny samobój.

„Stare dziady muszą odejść”

Jednym z porannych rytuałów młodego pokolenia jest dziś przeglądanie instastories – „mini-seriali” z życia tych, których obserwujemy w mediach społecznościowych. Wchodzę na Instagrama i przeglądam relacje znajomych z podstawówki, liceum, studiów, pracy, imprez. Tym, co łączy większość tych często obcych sobie osób, są dziś wpisy „jeb*ć pis” i memy wyśmiewające prawicę.

Młodzi o dotychczas niesprecyzowanych poglądach, a nawet ci dotąd bardziej konserwatywni niż lewicowi, stoją dziś murem za „lewą stroną mocy”. Każdego dnia dokarmiani kosmopolitycznym stylem życia przez lewacki mainstream. Nie mając alternatywy, która pokazałaby im inny punkt widzenia – TVP ze swoim betonowym przekazem i przaśnymi galami disco-polo jest u tego pokolenia spalona.

„W życiu nie zrobiłabym sobie aborcji, ale mam dosyć tego rządu” – taką odpowiedź otrzymałem od koleżanki z podstawówki, która ustawiła sobie profilowe z czerwoną błyskawicą.

„Głosowałem na prawicę, ale dziś się tego wstydzę. Przez nich ludzie uważają nas za ciemnogród i wieśniaków” – odpowiedział mi kolega, którego poznałem na jednym z Marszów Niepodległości, a dziś maszeruje po ulicach na rozkaz Marty Lempart.

„Może jak lewactwo dojdzie do władzy i ludzie zobaczą co to dla nich oznacza, pojawi się jakieś nieobciachowe konserwatywne ugrupowanie i wtedy prawica wróci do władzy” – wieszczy.

„Stare dziady muszą odejść albo zacząć słuchać młodych” – słyszę z kolei od zdemotywowanego działacza jednej z prawicowych młodzieżówek.

Młodzi w szponach lewackiego mainstreamu

Internet stał się dla młodych nie tylko oknem na świat. Jest nauczycielem i wyrocznią tych najmłodszych – i to już od pierwszych lat życia. Lewicowy mainstream wpaja im swoją ideologię w modnych serialach na Netflixie, cenzurując konserwatywne opinie na Facebooku, Instagramie czy Twitterze. Przekaz wzmacniają „lewaccy ambasadorzy”, czyli większość celebrytów, artystów i innych gwiazdek.

Czy prawica przespała nowe czasy? A może tak kurczowo lekceważyła wszelkie nowinki, uważając je za chwilową modę, że pozwoliła lewicowej ideologii na monopol we współczesnym świecie?

Aby dotrzeć do młodych i przekonać ich do tego, że „prawa strony mocy” jest bardziej wartościowa, należy mówić do nich ich językiem i zacząć być dla nich kimś „cool”, „fajnym”, „trendy”, „na fali”. Młodzi prawacy są coraz aktywniejsi w mediach społecznościowych, ale samymi fotkami sprzed pomników, pod którymi składają kwiaty, tłumów sobie nie zjednają.

Być „fajnym i modnym prawakiem”

„Fajny prawak” powinien umiejętnie korzystać z nowoczesnych technologii i zaszczepiać w innych ducha patriotyzmu, miłości do Ojczyzny, korzystając z narzędzi, które stworzył de facto lewacki mainstream.

Nieobciachowy prawak może pokonać lewaka jego własną bronią. Zamiast podawać dalej nudne sztampowe posty swoich partii-matek, może wrzucić fotkę, na której pije kawę w starbuniu i czytając biografię Piłsudskiego – nabije sobie lajków, dotrze do szerszej publiczności, a przy okazji może zachęci kogoś do sięgnięcia po książkę biograficzną naszego narodowego bohatera.

Modny prawak może zrelacjonować poszukiwania poszetki w patriotycznych kolorach w Galerii Mokotów, a wieczorem wrzucić zabawny filmik, na którym bawi się podczas szalonej imprezy z uśmiechniętymi młodymi ludźmi, którzy wspólnie śpiewają ułańskie pieśni.

Wiek nie jest tu cezurą i nie zwalnia z atrakcyjności. Czas polityków z obleśnym wąsem i wystającym spod marynarki brzuchem dobiega końca. Dzisiaj ludzie chcą polityków, którzy między obowiązkami potrafią znaleźć czas na siłownię, interakcję z obserwującymi, działalność charytatywną i pokazać się na salonach. Nie dość, że staje się dzięki temu atrakcyjny, to wiadomo, że poradzi sobie z zarządzaniem Polską – skoro potrafi zarządzać własnym czasem. Taka powinna być prawica na miarę XXI wieku.

Prawica na miarę XXI wieku jest możliwa?

Odbicie chociaż części młodych lewakom to długi i skomplikowany proces, a ignorancja – lub co gorsza nieświadomość – starych wyjadaczy prawej strony sceny politycznej pogarsza sprawę.

Młodzi chcą podążać za ludźmi, których podziwiają i którymi sami chcieliby być. Z jednej strony to smutne, ale to nie poglądy są dziś najważniejsze – stały się drugoplanowe i jak bardzo nie byłyby zjadliwe, przegrają, jeśli reprezentuje je ktoś kto nie wypadnie w młodych oczach autentycznie i atrakcyjnie.

Z drugiej strony – jakie te poglądy by nie były, zapakowane w atrakcyjne opakowanie mogą się obronić. Tak w 2019 roku wygrała Konfederacja, której politycy spotykali się z wyborcami przy piwie w modnych klubach.

Reasumując: to nie same konserwatywne poglądy odstraszają dziś młodych – odstraszają je ci, którzy reprezentują je w przestrzeni publicznej.

Odziedziczyliśmy po II RP szkodliwe podziały i „upodobanie” do klimatu wojny domowej. Społeczeństwo jest podzielone najpierw na prawą i lewą stronę, a następnie każda z tych stron dzieli się na kolejne.

Mamy prawicę anty-pisowską i pro-pisowską. Mamy wielu młodych, ale twarzami prawicy są nadal te same dinozaury. Stara zagrzybiała prawica musi umrzeć, aby ta nowa i świeża mogła odrodzić jak feniks z popiołów.

Kamil Starczyk

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *