On, ona i on. Z facetem to nie zdrada?

Mężczyźni, sypiający – często za plecami żony – z innymi mężczyznami, to żadne novum. Starożytni Grecy spędzali czas głównie w swoim towarzystwie, gdzie często przeżywali erotyczne fascynacje. Średniowieczni królowie i książęta mieli – oprócz dam serca – nie tylko kochanice, ale również kochanków. A Polska, jako jeden z nielicznych krajów, nigdy nie karała homoseksualistów karą śmierci.

On, ona i on. Z facetem to nie zdrada?

Adam był dyrektorem departamentu prawnego w dużej firmie ubezpieczeniowej. Idealny kandydat na męża – inteligentny, zabawny i przystojny.

Na pierwszej i drugiej randce udało mi się pozostać damą – kawa w modnym miejscu przy Placu Zbawiciela, kolacja w restauracji na Starówce. On płacił, a ja do domu wracałem dyskretnie komunikacją miejską, bo ostatnie pieniądze wydałem na nową marynarkę.

Za trzecim razem wyskoczyliśmy na drinka. Jeden, drugi, trzeci i w damie obudziła się ladacznica. Pojechaliśmy do jego apartamentu, w sercu starego Mokotowa. W kulminacyjnym punkcie spotkania ktoś zapukał do drzwi.

To mój syn – powiedział Adam.

Każdy ma jakiś sekret

Gdy pierwsze emocje opadły, zrobiło mi się go żal. Wydawał się spełnionym szczęśliwym człowiekiem sukcesu, a wszystko wskazywało na to, że że to maska i pozory. W dzień odgrywa rolę szczęśliwego męża heteryka, aby nocą oszukiwać naiwnych chłopców i spełniać swoje skryte fantazje.

Byłem zdenerwowany. A co, jeśli za chwilę znów ktoś zapuka? Córka? Żona? Teściowa? Nie mogłem teraz wyjść z sypialni, więc spróbowałem podsłuchać coś przez drzwi. Niczego nie usłyszałem.

Ubrałem się, wyszedłem na taras i zapaliłem papierosa. W chwilę wytrzeźwiałem i trochę się uspokoiłem. Gdyby miał żonę, nie przyjechalibyśmy tu, prawda? Może jest rozwodnikiem, wdowcem? A może jest sam i adoptował dziecko? Lubię dzieci, ale myśl, że w tak młodym wieku mógłbym zostać ojczymem trochę mnie przeraziła.

Adam wrócił po kilkunastu minutach. Jego trzyletni synek już spał. Liczyłem na słowa wyjaśnienia, ale przekonał mnie, żebyśmy wrócili do łóżka. Straciłem ochotę, więc próbował mnie udobruchać.

– Dobrze, że Cię nie widział. Od razu powiedziałby mojej żonie – zamiast zostać udobruchanym, zamarłem.

Erestes, pederasta, kochanice króla

Mężczyźni, sypiający – często za plecami żony – z innymi mężczyznami, to żadne novum. Robią tak odkąd Adam i Ewa zaczęli się rozmnażać – od starożytnego Egiptu, przez średniowiecze, aż po dzisiaj.

W starożytnej Grecji istniał ścisły podział życia społecznego i towarzyskiego. Greckie kobiety, do osiągnięcia starszego wieku, nie miały wiele swobody. Mężczyźni spędzali czas głównie w swoim towarzystwie, gdzie często przeżywali erotyczne fascynacje.

Powszechne w starożytnej Grecji były stosunki udowe, które „nie naruszały godności”. Uprawiał je m. in. Platon – dominujący mężczyzna wsuwał członka pomiędzy uda młodszego.

Średniowieczni królowie i książęta mieli – oprócz dam serca – nie tylko kochanice, ale również kochanków. Historycy do dziś dyskutują nad łóżkowymi upodobaniami Henryka Walezego, Władysława III czy Władysława Warneńczyka. Z resztą w czasach średniowiecza byliśmy bardzo tolerancyjni – notabene, jako jeden z nielicznych krajów, nie karaliśmy homoseksualistów karą śmierci za ich orientację.

Dzisiaj mamy XXI wiek – bycie gejem jest modne, bycie lewackim gejem może stać sobie sposobem na życie, transseksualiści wchodzą do sejmu, drag queen wygrywają Eurowizję.

Dlaczego więc nadal tak wielu boi się być kimś, kim jest naprawdę i zostaje kimś, kogo oczekują inni? Konserwatywni rodzice, sąsiedzi w małej miejscowości, Kościół i pozostała część społeczeństwa, który często przestrzega osoby nieheteronormatywne przez pryzmat lewackiej części społeczności LGBT.

Trudno być gejem, gdy nie jest się lewakiem, więc wiele osób postanawia żyć w kłamstwie, pod przykrywką. Ostracyzm ze strony tęczowego lobby, pogróżki, wyzwiska i prześladowania zniszczyły życie niejednemu.

„Biseksualny heteryk”

I tak odkryłem, że oprócz szybkiego samochodu i apartamentu na ekskluzywnym osiedlu, Adam miał syna i żonę. Małżonka raz w tygodniu wyjeżdżała służbowo – dlatego spotykaliśmy się tylko w poniedziałki.

Po tym incydencie spotkaliśmy się tylko jeszcze jeden raz. W poniedziałek, w knajpce przy Chmielnej. Piliśmy drinki i rozmawialiśmy. Adam nie uważał się za homoseksualistę, ani za ukrywającego się homoseksualistę.

Nazwałem go więc biseksualnym heterykiem.

Kręcą go kobiety – ogląda się za nimi nawet przy mnie – i lubi seks ze swoją żoną, ale raz na jakiś czas potrzebuje seksu z chłopakiem. Mało tego, przyznał, że ma kilku kolegów, którzy również miewają podobne upodobania – Dopóki nie dajesz dupy, nie jesteś pedałem – oznajmił stanowczo.

Czyżbyśmy wrócili do starożytnej Grecji? Erestes – mężczyzna starszy i dominujący, a więc człowiek sukcesu, często żonaty, łowca i zdobywca. Eromenos – młody chłopiec; inaczej „paides”, słowo z greki, od którego pochodzi określenie „pederasta”.

„Z facetem to nie zdrada”

Fiksacja tęczowego lobby na punkcie etykietowanie ludzi według preferencji, określania ich literkami, doprowadza do sytuacji, że wielu się buntuje i nie chce zamykać się w tęczowym getcie. Woli żyć w kłamstwie.

Czy te wszystkie etykietki „homo”, „hetero”, „bi” są nam potrzebne? Dlaczego ci, którzy tylko krzyczą o równości, tak bardzo dzielą? A gdyby uznać, że nie istnieją orientacje – jedni wolą bardziej tak, drudzy tak, to prywatna sprawa każdego z nas. Nie byłby to żaden postęp ani rewolucja, ale de facto powrót do korzeni.

– Z facetem to nie zdrada – powiedział Adam na koniec naszego ostatniego spotkania.

Była już prawie północ. Powiedziałem, że boli mnie głowa i wrócę taksówką do siebie. Skręciłem w Nowy Świat i zapaliłem papierosa, czekając na nocny autobus.

Dzisiaj już nie palę papierosów i jeżdżę uberem, a lewicowa flanka LGBTXYZ+ próbuje nas dzielić jeszcze bardziej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *