62 lata temu w Gdyni rozbiło się UFO. Czy Trójmiastem rządzą dziś kosmici?

Niewielu o tym pamięta, ale w Trójmieście mamy swoje polskie Roswell. W styczniu 1959 roku w Gdyni miało rozbić się UFO. Niektórzy są przekonani, że garstka kosmitów przeżyła katastrofę, a ich potomkowie są wśród nas.

Czy kosmici rządzą Trójmiastem?

23 stycznia 1959 roku rozdzwoniły się telefony w redakcjach „Głosu Wybrzeża” i „Wieczoru Wybrzeża” – mieszkańcy Gdyni alarmowali, że nad miastem latają świecące i płaskie niezidentyfikowane obiekty latające.

Jednak prawdziwe szaleństwo rozpoczęło się, gdy gazety poinformowały o tym opinię publiczną. Zgłosili się świadkowie, którzy widzieli jak UFO wpadło do gdyńskiego basenu portowego.

I chociaż dla wielu ten temat nadal jest czystą fantazją, to przypomnijmy, że w zeszłym roku „Gazeta Wyborcza” informowała, że istnienie UFO potwierdza amerykańska marynarka, a Donald Trump chciał poinformować opinię publiczną o obecności kosmitów na ziemi.

21 stycznia, wczesny ranek

Jak wskazuje portal trojmiasto.pl, obiekt miał się rozbić pomiędzy chłodnią a magazynem nr 6 w basenie czwartym.

Z wielu relacji, w których pewne szczegóły się powtarzały, odtworzono przebieg rzekomej katastrofy: 21 stycznia o godz. 6.05, od północnego zachodu nadleciał nad miasto płaski, świecący na pomarańczowo obiekt. Na kilkanaście sekund zawisł nad portem.

Nagle pojazd poszybował w dół i z hukiem wpadł do wody.

Urząd Bezpieczeństwa zatuszował katastrofę?

Telewizja HistoryTV, która jakiś czas temu postanowiła zbadać sprawę, dotarła do informacji, że całą sprawą zajęła się ówczesna władza.

W gdyńskim porcie pojawił się pracownik Urzędu Bezpieczeństwa i zabrał ze sobą tajemniczy walcowaty pojemnik z budzącą obawy zawartością. Niestety do dziś nie wiemy co z nim się stało, a władza wyciszyła sprawę.

Jak dowiadujemy się z HistoryTV, kilka dni po wydarzeniach w porcie strażnicy mieli znaleźć na plaży dziwną istotę. Była wyczerpana, nosiła ślady poparzeń i posługiwała się nieznanym językiem.

W szpitalu, do którego trafił, lekarze stwierdzili, że pod względem budowy wewnętrznej niewiele ma wspólnego z człowiekiem.

Kiszczak wiedział, że Wałęsa jest kosmitą?

Na jednym z for dyskusyjnych poświęconych zjawiskom paranormalnym spotkałem Jacka, którego ojciec miał być świadkiem rzekomej katastrofy UFO w Gdyni.

– Tata poświęcił część życia, oczywiście w konspiracji, na odkrycie prawdy. Jego zdaniem garstka kosmitów ocalała, przybrała ludzką powłokę i wtopiła się w polskie społeczeństwo – mówi.

Zdaniem Jacka obca cywilizacja rządzi Trójmiastem i dlatego to tam dzieją się istotne dla Polski wydarzenia.

– To tam, 14 sierpnia 1980 roku, miał miejsce najważniejszy strajk Wolnych Związków Zawodowych Wybrzeża. Ojciec całe życie powtarzał, że jednym z ocalałych jest Lech Wałęsa i przede wszystkim to ma znajdować się w dokumentach, które gen. Kiszczak kazał odtajnić dopiero po śmierci byłego prezydenta Polski – tłumaczy.

Dulkiewicz i podwodne jajo

Syn świadka tamtych wydarzeń przekonuje, że potomkowie przybyszów z kosmosów nadal są w Polsce i rozmnażają się.

– Przedstawiciele obcej rasy rozmnażają się inaczej niż ludzie. Składają w wodzie coś na wzór jaj i z nich się wykluwają. Dlatego Trójmiasto jest dla nich najlepszym miejscem do egzystencji. Proszę zauważyć, że np. Aleksandra Dulkiewicz wychowuje córkę, ale nikt nie wie skąd ją ma, tak jak i nikt nie wie kto jest jej ojcem – dodaje Jacek.

Jak było naprawdę pewnie się nie dowiemy. Może tajemniczy obiekt, który zatonął w Bałtyku, to faktycznie UFO, ale równie dobrze mogłaby być to satelita lub inny sprzęt, np. Rosjan.

Pamiętajmy jednak, że tak ja nie ma twardych dowodów na to, że było to UFO, tak i nie ma ich na to, że nie był to statek kosmiczny.

Źródło: HistoryTV / Trojmiasto.pl /

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *