To się chwali. Poseł Sterczewski uratował kotka nocą

Nie od dziś wiadomo, że u mężczyzny najseksowniejsze jest serce – i w tym przypadku wielkość ma znaczenie. Pod tym względem poseł Franek Sterczewski podnosi poprzeczkę wysoko i daje nadzieję, że bycie politykiem to nie tylko piękne słowa, ale i jeszcze piękniejsze czyny.

Franek Sterczewski i zabłąkany kot

Piątkowy wieczór, ruchliwe centrum miasta stołecznego. Wymieniamy żwirek w kuwecie swojego pupila, wlewamy świeżą wodę do miseczki, do drugiej wsypujemy jego ulubione chrupki i odkrywamy, że nasz mały przyjaciel zniknął.

Zerkamy na uchylone okno, za którym mimo późnej pory pełno rozpędzonych samochodów, rozkrzyczanych pijanych ludzi, którzy postanowili przyjechać na długi weekend do Warszawy i rozszczekanych psów. Do głowy przychodzą najgorsze scenariusze, serce zaczyna bić szybciej i oblewa nas zimny pot.

Co jeśli wpadł pod samochód? Zaatakowało go jakieś dzikie zwierzę? Ktoś go porwał i wykorzysta go do zrealizowania chorego przepisu kulinarnego?

Dokąd bym poszedł, gdybym był kotem?

Wybiegasz z mieszkania, wykrzykujesz imię swojego ulubieńca, próbujesz uspokoić nerwy i panicznie rozglądasz się we wszystkie strony. – Dokąd bym poszedł, gdybym był kotem? – zastanawiasz się i biegasz w kółko, jakbyś miał rozwolnienie, a wszystkie najbliższe toalety były zajęte.

Wtedy dostrzegasz, że coś leży na ulicy. Coś jakby rozwalcowanego i przyklejonego do asfaltu. – To pewnie mój kot! – z łzami w oczach i palpitacjami serca wbiegasz na środek jezdni, nie zważając na klaksony wymijających cię samochodów.

Podbiegasz bliżej i z ulgą stwierdzasz, że to tylko rozjechany przerośnięty gołąb.

Jeszcze tego nie wiesz, ale w tym samym czasie, u pobliskiego weterynarza, twój pupil jest w dobrych rękach i nie grozi mu żadne niebezpieczeństwo. Lekarzowi niestety nie udaje się ustalić, że jesteś jego właścicielem, bo nie zadbałeś ani o obrożę, ani o zaczipowanie.

Po kilku godzinach bezskutecznych poszukiwań zahaczasz o całodobowy i z butelką wódki w ręku wracasz w depresji, że być może już nigdy nie zobaczysz swojego ukochanego kotka.

Niech żyje kocia społeczność!

Budzisz się rano skacowany, ból głowy przypomina ci o obalonej flaszce, a pusta flaszka na podłodze o powodzie jej opróżnienia. Mając nadzieję, że był to tylko zły sen i wzywając Boga, którego w niedzielę i święta masz gdzieś, zerkasz na telefon i widzisz mnóstwo powiadomień.

Ktoś udostępnił w mediach społecznościowych informację, że znalazł twojego zwierzaka i jest on bezpieczny. Ten ktoś to poseł na Sejm RP Franek Sterczewski.

O drugiej nad ranem poseł udostępnił wpis, w którym poinformował, że odnaleziono przy ul. Mokotowskiej w Warszawie kota. Mimo późnej pory, post udostępniło kilkaset osób.

„Około godz. 23:00 przy ul. Mokotowskiej w Warszawie znaleziono kota. Jest biały z szarymi łatami, dość duży, na oko rasowy syberyjski. A oka ma niebieskie. Jest bardzo miłym samczykiem. Niestety, nie miał obroży, więc poszliśmy do weterynarza, gdzie okazało się, że nie jest zaczipowany i aby nie trafił do schroniska przygarnąłem go tymczasowo, ale jeśli ktoś go rozpoznaje lub się do niego przyznaje, to proszę o kontakt” – napisał.

Wyświetl ten post na Instagramie.

Post udostępniony przez Franek Sterczewski (@franeksterczewski)

Młody polityk o wielkim sercu podziękował paniom weterynarkom z VETS przy ul. Książęcej za pomoc i pożyczenie transportera. „Klinika działa 24h, więc gdy znajdziecie takiego tygrysa lub inne zwierzęta małe i duże, to idźcie z nimi pod ten adres tudzież do najbliższego weterynarza. Będę wdzięczy za podanie dalej tej informacji. Pozdrawiamy serdecznie i życzymy dobrego weekendu!”.

Takich polityków nam dziś potrzeba

Wczesnym popołudniem oczekujący na rozwój wydarzeń followersi otrzymali dobre wieści – odnalazł się właściciel uroczego kociaka. „Udało się! Znalazł się dom, z którego kocur uciekł. Wszystkim serdeczne dzięki za udostępnienia i wszelką pomoc! Niech żyje kocia społeczność” – napisał poseł Sterczewski.

Są tacy politycy, którzy lubią mówić o pomaganiu w świetle reflektorów, a gdy przychodzi co do czego, z łaską dają 20 groszy potrzebującej staruszce, która zbiera na lekarstwa. Są na szczęście też tacy, na których można liczyć o każdej porze dnia i nocy. I takich polityków jak Franek Sterczewski potrzeba nam dziś jak najwięcej!

A Wy pamiętajcie o tym, że jeżeli jesteście właścicielami kotów, warto pomyśleć o zabezpieczeniach w oknach i na balkonach, obroży lub zaczipowaniu pupila. Nie w każdym mieście po ulicach chodzą nocą bohaterowi i ratują zaginione kotki.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *