„Naród Totus Tuus”. Co chciał nam przekazać Prymas Tysiąclecia?

W 1966 roku, tysiąc lat po przyjęciu chrztu, staliśmy się jedynym na świecie „narodem Totus Tuus”. Kardynał Wyszyński twierdził, że „przyjdą nowe czasy, które będą potrzebowały nowych świateł i mocy, ale Bóg da je w swoim czasie”. Czy ten czas właśnie nadszedł? Czy naszą misją jest dokończenie tego, co zaczął Prymas Tysiąclecia?

Stefan błogosławiony Wyszyński

12 września tego roku ma odbyć się przesunięta w czasie przez pandemię beatyfikacja kard. Stefana Wyszyńskiego. Najbliższy czas to dobry moment, aby przypomnieć sobie jakie jest dziedzictwo Prymasa Tysiąclecia i zrozumieć jego przesłanie – zwłaszcza teraz, gdy wszyscy potrzebujemy jasnego wskazania właściwej drogi.

To wszystko znajdziemy w duchowej biografii „Stefan błogosławiony Wyszyński. 12 znaków Maryi” autorstwa Wincentego Łaszewskiego, która właśnie pojawiła się w księgarniach. Teraz możecie zamówić ją rabatem 47%.

Siła, która ma być tarczą dla Polski

Pierwsze co przychodzi mi do głowy, gdy myślę o kard. Wyszyńskim, to Maryja i czasy komunistycznej niewoli nas Polaków. Związał on swoje życie zarówno osobiste, jak i kościelne, z Maryją Jasnogórską. Zrozumiał, że była Ona pierwszą włączoną w dzieła Boże. Stała się dla niego oknem – na człowieka, na świat. Nauczył się od Niej być Hodegetrią i marzył, aby Kościół był jak Maryja – wskazywał drogę i prowadził ludzi do szczęścia.

Czasy, w których żył, nie były łatwe ani dla naszego narodu, ani dla Kościoła. Więziony i prześladowany przez komunistyczne władze, powierzył Maryi własne życie i odnalazł w Niej siłę. Siłę, która miała być tarczą dla całej Polski.

„Doświadczenie mnie pouczyło, że tylko przy pomocy Dziewicy Wspomożycielki i Pani Jasnogórskiej można czegoś dokonać w Polsce. Oczywiście, mocami Bożymi! Taka jest bowiem wola Boga, którą tyle razy stwierdzamy w tej kaplicy: Maryja dana jest ku obronie narodu polskiego. Mam na to mnóstwo dowodów” – przekonywał Wyszyński.

Siedem wskazówek, które zostawia nam Wyszyński

Zniszczenie w Polakach chrześcijańskiej wiary i przerobienie nas na ateistyczną duchową wydmuszkę było jednym z celów komunistycznych potworów, które rządziły Polską. Podobny zabieg udał się w wielu krajach Związku Radzieckiego – ale nie u nas.

Jak podkreśla autor książki „Stefan błogosławiony Wyszyński. 12 znaków Maryi” tożsamością naszego narodu jest od tysiąca lat wiara – wiara, za którą w każdym poprzednim pokoleniu ginęli nasi ojcowie i dziadkowie. Polski archetyp religijny, wzmocniony dodatkowo wielką maryjną ludową pobożnością, tkwi w duszach Polaków głęboko.

Kardynał Wyszyński postanawia jeszcze bardziej wzmocnić wiarę w narodzie i przygotował ślubowanie, które stanowi „żywe Wotum Narodu”.

To siedem konkretnych wskazówek: wybór łaski i odrzucenie grzechu, obrona poczętego życia, obrona nierozerwalności małżeństwa i praw rodziny, podjęcie każdego wysiłku, by naród żył w „miłości i sprawiedliwości, w zgodzie i pokoju”, bez „nienawiści, przemocy i wyzysku”, walka z wadami narodowymi (lenistwem i lekkomyślnością, marnotrawstwem, pijaństwem, rozwiązłością) i praca nad zdobyciem cnót „wierności i sumienności, pracowitości, oszczędności, wyrzeczenia się siebie i wzajemnego poszanowania, miłości i sprawiedliwości społecznej”, szerzenie nabożeństwa do Maryi i naśladowanie Jej cnót.

Siedem drogowskazów, które w dzisiejszych czasach wydają się niewiarygodne aktualne i potrzebne. W czasach, w których światopogląd młodych kreuje zepsuty lewicowy mainstream i triumfuje zło. Prymas Tysiąclecia zostawia nam wskazówki, jak odnowić wiarę w narodzie. Czy odnowienie takiego ślubowania dzisiaj uzdrowiłoby nasze polskie dusze?

Droga maryjna – nasza narodowa misja?

Prymas Wyszyński wyznaczył naszemu narodowi konkretną misję – współczesna Polska ma zapoczątkować proces skracania perspektywy dziejów i przygotować świat na powtórne przyjście Jezusa. My, naród oddany Jego Matce.

Wybór drogi maryjnej, uzdrowienie ducha naszego narodu oraz odnowienie Kościoła to tylko początek – początek dla ludzkości, dla naszego pokolenia najważniejsza misja życia, bez której reszta jest niemożliwa.

Od czego zacząć? Dziedzictwo Prymasa Wyszyńskiego jest proste: żyć po katolicku to znaczy żyć w łasce uświęcającej. To minimum, zanim zabierzemy się za ratowanie narodu, wiary i Kościoła. Jak to zrobić opisuje w 12 krokach Wincenty Łaszewski, który prowadzi nas ścieżką Stefana Wyszyńskiego, od początku do końca prowadzonego przez Maryję.

Z całego serca polecam lekturę książki „Stefan błogosławiony Wyszyński. 12 znaków Maryi”, szczególnie w maju, miesiącu maryjnym. To nie tylko pełna ciekawostek lektura dla katolików i sympatyków polskiej historii, ale przede wszystkim balsam na duszę, energetyk na wiarę i drogowskaz, aby nie zbłądzić w dzisiejszym szalonym świecie.

Obserwuj autora na Twitterze: twitter.com/starczyk

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *