Strzały, koktajle mołotowa, wybite szyby. Walki anarchistów w stolicy

Skłot Syrena. Fot. Mafo, CC BY-SA 4.0, Wikimedia Commons

W niedzielę wieczorem w Warszawie miały miejsce sceny rodem z filmu sensacyjnego. W jednym ze zamieszkiwanych przez anarchistów i skrajnie lewicowych aktywistów stołecznych skłotów, które do tej pory kosztowały warszawiaków niemal 4 mln zł, doszło do walk. W ruch poszły petardy, cegły, koktajle mołotowa. Kilka osób zostało rannych – jedną z aktywistek postrzelono w brzuch.

Skłotersi zamieszkują opuszczone budynki i są obecni niemal w każdym większym mieście. Taki styl życia tłumaczą tym, że w ich mniemaniu walka z wytwarzanym przez władze głodem mieszkaniowym jest ważniejsza od prawa własności. W stolicy takich miejsc jest kilka i znajdują się zazwyczaj w najlepszych lokalizacjach – ul. Wilcza, Puławska, Skorupki. Ich mieszkańcy to przede wszystkim anarchiści i skrajnie lewicowi aktywiści.

„Nasza koleżanka została postrzelona w brzuch”

W ostatnią niedzielę, w centrum Warszawy, doszło do walk między dwoma skłotami – „Syreną” i „Przychodnią”. Ok. 20-stej anarchiści ze skłotu „Przychodnia” zaatakowali „Syrenę”, która mieści się w kamienicy przy ul. Wilczej. Oblężenie relacjonowali w mediach społecznościowych lewicowi aktywiści ze „Stop Bzdurom”, „Syreny” i „Kolektywu PyRa”. Wg ich doniesień atakujących użyli petard, cegieł, koktajlów mołotowa, a nawet wiatrówek.

O 20:15 „Kolektyw PyRa” poinformował, że w wyniku ataku są ranni. Z kolei „Stop Bzdurom” umieściło w swojej relacji na Instagramie wpis „nasza koleżanka z WSL została postrzelona w brzuch przez agresorów. Gaz paraliżujący, broń, petardy to metody, których po raz pierwszy użyto na terenie Syreny”.

Wydarzenia były relacjonowane w social mediach przez kilkadziesiąt minut, a ok. 100 metrów od kamienicy przy ul. Wilczej mieści się komisariat policji. Żadni sprawcy jednak nie zostali złapani. – Gdy policjanci przyjechali na miejsce, wszystkie te osoby się rozbiegły – poinformował podinsp. Robert Szumiata z Komendy Rejonowej Policji Warszawa I Śródmieście.

Ratusz sponsoruje anarchistów?

Zamieszkiwane przez anarchistów i lewicowych aktywistów skłoty powstały jeszcze za czasów Hanny Gronkiewicz-Waltz. Zarządzany dziś przez Rafała Trzaskowskiego ratusz wspiera finansowo powiązane z mieszkańcami skłotów organizacje i utrzymuje skrajnie niskie ceny za wynajem budynków. Cena za metr kwadratowy lokalu przy ul. Puławskiej to kilkadziesiąt złotych – gdy średnia cena metra kwadratowego mieszkania w Warszawie to 11 920 zł.

Ratusz przeznaczył także 3,6 mln zł na szkolenia anarchistów z „technik działania grupowego”. Ci sami anarchiści to często agresywni uczestnicy strajków proaborcyjnych. Wielokrotnie próbowali również blokować przejście Marszu Niepodległości. Media głównego nurtu wielokrotnie nazywały ich skłoty „centrami kulturalnymi”.

Ze skłotem „Syrena” związane jest m.in. „Stop Bzdurom”. Jeden z jego założycieli – Michał Sz., znany jako „Margot” – chwalił się w grudniu zeszłego jak anarchiści z tego skłotu zrzucali na stojących na ulicy policjantów balony z wodą. Nagranie udostępnił w swoich mediach społecznościowych.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *