Czego Polska mogłaby nauczyć się od Chin?

Superszybkie pociągi pędzące 600 km/h. wieśniacy robiący zakupy za pośrednictwem aplikacji mobilnych, zautomatyzowane i zrobotyzowane fabryki. Współczesne Chiny są zupełnie inne, niż to, co widzimy w mediach. W swojej nowej książce pisze o tym robiący od 25 lat interesy w Państwie Środka biznesmen Leszek Ślazyk.

Chiny wg Leszka Ślazyka

Chiny wg Leszka Ślazyka | Fot. Kamil Starczyk

Śmiało można powiedzieć, że to Chiny są dziś drugim najważniejszym państwem świata. Wielu ekspertów przewiduje, że z coraz większą szansą na to, aby wyprzedzić USA. Wielu z nas Państwa Środka kojarzy się przede wszystkim z komunizmem, łamaniem praw człowieka i niskiej jakości chińskimi podróbkami. Głównie taki obraz świata za Wielkim Murem możemy zobaczyć w większości mediów.

Książka „Chiny według Leszka Ślazyka” zdradza nam jak to się stało, że ten kraj jest dziś tak potężnym graczem na scenie międzynarodowej.

Czego moglibyśmy nauczyć się od Chińczyków?

Drogę, którą Chiny pokonały przez ostatnie trzy dekady, poznajemy poprzez pryzmat biznesowych doświadczeń Leszka Ślazyka. Autor wskazuje na podobieństwa między Państwem Środka a Polską. Zarówno Chińczycy, jak i Polacy, budowali dzisiejszą rzeczywistością praktycznie od zera. W latach ’90 zarówno jedni, jak i drudzy, nie mieli wiele, tak jak i niewiele do zaoferowania miały ich państwa. Ślazyk wyjaśnia, że Chińczycy, ze względu na swoją liczebność, poszły drogą którą zaproponowano także Polakom: „wszystko, co nie jest zabronione, jest dozwolone”.

>>> Bądź na bieżąco i obserwuj nas Facebooku!

Autor pisze w ksiażce, że Chiny, które obserwował w połowie lat ’90, były niemal ucieleśnieniem postulatów… Janusza Korwin-Mikkiego – np. podatek kastralny czy propozycja regulowania zobowiązań emerytalnych państwa z pieniędzy uzyskiwanych z VAT. Jednak tym, co miało największy wpływ na rozwój Chin, była niczym nieskrępowana przedsiębiorczość. Handlowano wszystkim i wszędzie.

Kolejną, po przedsiębiorczość, sztandarową cechą Chińczyków jest innowacyjność i pogoń ku rozwojowi technologicznemu. W różnych branżach z różnym stukiem, ale metodą prób i błędów, Państwo Środka w wielu z nich wyprzedza kraje zachodnioeuropejskie. Tutaj pochwalić należy coś, czego próżno szukać u polskich rządzących III RP – Komunistyczna Partia Chin przyjęła zasadę, którą śmiało można by zaadaptować u nas. Zanim jakieś rozwiązanie – technologiczne, administracyjne, sanitarne, prawne etc. – zostanie wprowadzone w całych Chinach, testowane jest najpierw w jednej konkretnej dzielnicy, później w całym mieście (jeżeli nie wymaga zmiana), a dopiero na końcu na terenie większego regionu czy całego kraju.

600 km/h – chiński super-pociąg

Przykładem na to, jak metodą prób i błędów osiągnąć sukces, jest chiński rozwój komunikacyjny. Pod koniec 2020 roku długość linii kolei dużych prędkości wyniosła 36 tysięcy kilometrów, tworząc największą na świecie sieć tego typu – większą niż wszystkie inne sieci szybkich kolei razem wzięte (!). Ale to nie koniec. Do końca 2035 roku długość takich linii ma się podwoić i być dostępna w każdym powiatowym mieście Chin. Autor opisuje w książce m.in. swoją podróż z Shaoxingu do Fuzhou – przeciętna prędkość pociągu wynosiła… 350 km na godzinę.

>>> Sprawdź nasz profil na Instagramie!

Najpóźniej w roku 2025 mają zostać uruchomione dwie pilotażowe linie kolei typu maglev. To pociąg, który porusza się na poduszce magnetycznej, dzięki czemu eliminuje się barierę tarcia – magnetyczna lewitacja usuwa problem tarcia i pozwala pędzić pojazdom poruszającym się na niej „bezdotykowo”. Na świecie istnieje dziś jedna taka komercyjna linia – w Szanghaju, mierzy ok. 30 kilometrów i pozwala poruszać się z prędkością 400 kilometrów na godzinę.

To jednak nie koniec. Chińczycy deklarują, że wkrótce ich pociągu pędzić będą z prędkością… 620 kilometrów na godzinę. Podróż takim pociągiem z Gdyni do Warszawa wynosiłaby… 25 minut.

Leszek Ślazyk w swojej książce zwraca także uwagę na stosunki polsko-chińskie. Podkreśla, że Chińczycy to pamiętliwy naród i przywołuje fakt storpedowania przez Antoniego Macierewicza planu budowy przeładunkowego hubu kolejowego w środku Polski, wspólnie „pobłogosławionego” przez Andrzeja Dudę i Xi Jinpinga w 2016 roku, który wg niego znajduje się w chińskim segregatorze „strona chińska nigdy tego nie zapomni”.

Chiny – zagrożenie czy nadzieja?

Czy dzisiejsze Chiny są dla świata zagrożeniem? Leszek Ślazyk wskazuje, że Państwo Środka funkcjonuje dziś jak korporacja. Zachód wierzy w to, że Chiny są państwem ucisku, gdzie ludzie się nieszczęśliwi i zniewoleni. Tymczasem naród chiński działa jak dobrze naoliwiona maszyna.

Patrzenie w przyszłość, planowanie i fachowość – tego możemy dziś uczyć się od Chińczyków. Gdy my, w Polsce, co roku kłócimy się między sobą o przyjęcie kolejnego budżetu i po każdych wyborach zwycięska ekipa zapowiada, że „zaczynamy od nowa”, Chiny mają przygotowany już plan działania do 2050 roku.

>>> Obserwuj nas na Twitterze!

Co ważne, „China Roadmap 2050” to nie populistyczne hasła przygotowane przez polityków i agencje PR-owe, ale szczegółowe dokumenty opracowane przez chińskich akademików – od takich dziedzin jak energetyka, przez kwestie związane z populacją, rolnictwem, środowiskiem i rozwojem regionalnym, po technologie kosmiczne, nanotechnologie i superprojekty badawcze.

A na koniec kilka faktów o Chinach, których nie poznamy z większości mediów

  • Chiny planują w perspektywie wieloletniej i konsekwentnie te plany realizują
  • Chiny są dziś gotowe wysunąć się na czoło w światowym wyścigu technologicznym
  • Przeciętny Chińczyk czyta więcej książek niż przeciętny Polak
  • W 40 lat Chiny wyciągnęły wszystkich „swoich” z nędzy, głodu i skrajnego ubóstwa
  • Chińczyk jeździ trzy razy szybciej pociągiem niż my, lata w kosmos i konsekwentnie realizuje coraz ambitniejsze cele

Jeżeli zakup prezentów bożonarodzeniowych odłożyliście na ostatnią chwilę lub chcielibyście zrobić niespodziankę sobie – gorąca polecam „Chiny według Leszka Ślazyka”.

I zanim ktoś zacznie negować osiągnięcia Chin, bo są niedemokratyczne i komunistyczne, zadam jedno z pytań, które autor stawia w tej publikacji: czy ktoś wyrzucałby Jaruzelskiemu stan wojenny i lata służby Związkowi Radzieckiemu, gdyby Warszawa miała dziś status Londynu, Berlina lub Paryża? Gdyby to w Polsce była największa giełda w Europie, europejska dolina krzemowa, rozwijał się najprężniejszy przemysł samochodowy, a najlepsze restauracje w Europie przygotowywałyby karty dań w języku polskim, bo Polacy byliby najważniejszymi i najbogatszymi klientami?

Kamil Starczyk

1 thought on “Czego Polska mogłaby nauczyć się od Chin?

  1. Idąc tropem autora, gdyby Hitler wygrał wojnę, to czy ktoś by mu wypominał te kilka milionów zabitych Polaków, Żydów i innych ludzi skoro wszyscy (pozostali przy życiu) byliby bogaci i szczęśliwi? No chyba nie…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *