TOPWIARA

Jezus jest najlepszym coachem? Wiara a rozwój osobisty

Wiara i rozwój duchowy to dwa pojęcia, które są ze sobą ściśle powiązane. Wiara jest podstawą rozwoju duchowego, ponieważ daje nam poczucie sensu i celu w życiu. Pozwala nam również nawiązać kontakt z czymś większym od nas samych, co może być źródłem siły i inspiracji. Czy Jezus może być skutecznym przewodnikiem, mentorem, terapeutą?

Praktykowanie i pogłębianie wiary to niezliczone lekcje samodyscypliny, asertywności, szacunku do drugiego człowieka, wzmacnianie wewnętrznej siły i niekończący się duchowy rozwój. Często szukamy pomocy u terapeutów i internetowych mentorów, a nie zauważamy, że Pan Jezus to najlepszy coach, jakiego można sobie wyobrazić – dostępny siedem dni w tygodniu, dwadzieścia cztery godziny na dobę.

Wpolskimmiescie.pl – obserwuj na Facebooku i dyskutuj z innymi czytelnikami

Rozwój duchowy – terapia, która trwa całe nasze życie?

Rozwój duchowy to proces, w którym człowiek dąży do poznania siebie i świata, w którym żyje. To również proces, w którym człowiek stara się żyć w zgodzie z własnym sumieniem i wartościami. Wiara może być pomocna w tym procesie, ponieważ daje nam wskazówki, jak postępować i jak żyć.

Oto kilka przykładów, jak wiara może wspierać rozwój duchowy:

  • Wiara może pomóc nam zachować nadzieję i optymizm w trudnych chwilach.
  • Wiara może pomóc nam wybaczać innym i sobie.
  • Wiara może pomóc nam rozwijać empatię i współczucie.
  • Wiara może pomóc nam żyć w zgodzie z samym sobą.

Samodyscyplina i wytrwałość

Przeważająca grupa katolików niepraktykujących wśród moich bliskich i znajomych to osoby, które przegrały walkę z własnymi słabościami, przede wszystkim ze słabością lenistwa. Trudno o wieczorną refleksję dnia i modlitwę, gdy niemal zasypiamy z nosami w smartfonie, tablecie czy macbooku. O poranną tym bardziej, bo ledwo otworzymy oczy, a już jesteśmy gdzieś spóźnieni.

Kuriozum dzisiejszych czasów jest, że posiadamy urządzenia, narzędzia, aplikacje i inne dodatki, o których nasi przodkowie jeszcze kilkadziesiąt lat temu nawet nie marzyli, a nie potrafimy zarządzać własnym czasem. Żyjemy w biegu, termin goni termin, wszystko miało być na wczoraj. Odreagowujemy wieczorem z Netflixem, butelką whisky, następnie przez połowę niedzieli odsypiamy cały miniony tydzień lub szaloną imprezę, na którą poświęciliśmy nasz jedyny wolny wieczór.

Kościół i praktykowanie swojej wiary to wspaniała lekcja samodyscypliny, która dodaje siły w codziennym życiu – i to nie tylko w aspekcie duchowym!

Udział w kościelnych nabożeństwach to również forma treningu… wysiłkowego! W tym roku postanowiłem wziąć udział w codziennych nabożeństwach majowych ku czci Matki Bożej. Już drugiego dnia czułem się zawstydzony, bo od klęczenia przez pół godzinny dostałem… zakwasów. Tymczasem starsze panie, często schorowane babcie, robiły to bez najmniejszego grymasu na twarzy.

Masz problem z samodyscypliną? Ze skupieniem uwagi przez dłużej niż kwadrans? Z wytrzymaniem dłuższej chwili bez zaglądania do sieci? Z dotrzymaniem postanowień dłużej niż kilka dni?

Wyznacz sobie wyzwanie. Zbliża się czerwiec, miesiąc nabożeństw Najświętszemu Sercu Pana Jezusa. Wytrzymasz cały miesiąc czy przezwyciężą Twoje słabości, drogi czytelniku? Niczego nie ryzykujesz, a możesz zahartować swój charakter – i zbliżyć się do Boga. Daj znać, jeśli podejmiesz wyzwanie!

Wpolskimmiescie.pl – obserwuj na Instagramie i nie przegap nowych treści

Rozwój osobisty i wewnętrzna równowaga

Co daje mi codzienna modlitwa, oprócz umacniania więzi z Bogiem? Zdrowy nawyk, wieczorny rytuał, dzięki któremu chociaż w tej ostatniej godzinie codziennych aktywności mogę się wyciszyć. Na przykład sięgnąć po Pismo Święte, nawet Jego mały fragment. Znaleźć inspirację, przypomnieć sobie o wartościach, o których w codziennym biegu łatwo zapomnieć.

Wieczorna modlitwa to świetny moment, aby podsumować swój cały dzień i zaplanować kolejny. Uświadomić sobie jakim człowiekiem jestem, ile uczyniłem dobrego, a ile złego, nad czym muszę jeszcze popracować. Modlitwa to nie tylko wyrecytowanie kilku wykutych na blachę formułek. To rozmowa, oczyszczenie, przyznanie się do własnych słabości. Możliwość podzielenia się wszystkim tym, czym z bliskimi niekoniecznie dzielić się chcemy.

Często szukamy pomocy u terapeutów i internetowych mentorów, a nie zauważamy, że Pan Jezus to najlepszy coach, jakiego można sobie wyobrazić – dostępny siedem dni w tygodniu, dwadzieścia cztery godziny na dobę!

Nadzieja

Nadzieja to jeden z filarów chrześcijaństwa. Nie ma chyba lepszego dowodu na życie wieczne niż religia, która jest wieczna. Chrystus przyszedł na świat ponad dwa tysiące lat temu, początkowo wierzyła w niego niewielka garstka ludzi. Został zabity, jego wyznawcy byli prześladowani – dzisiaj również – a mimo to, Jego Słów słuchają miliony ludzi na całym świecie.

Zasadniczym przedmiotem nadziei jest odnowienie w Chrystusie zmartwychwstałym zarówno rodzaju ludzkiego, jak i całego wszechświata: przemiana i uzdrowienie świata poddanego niewoli zepsucia i marności oraz ostateczne wybawienie ludzkości z grzechu, cierpienia i śmierci poprzez zmartwychwstanie i usynowienie w Chrystusie (por. Rz 8, 24-25).

Bez nadziei nie byłoby wiary. Jak pustym byłoby życie, w którym zbieramy kolejne dobra, tytuły, poświęcamy temu całą energię, a na koniec umieramy i nie ma już niczego po? Jaki cel miałaby wtedy nasza egzystencja?

Wpolskimmiescie.pl – obserwuj na Twitterze i bądź na bieżąco

Miłość do drugiego człowieka

Szanuj bliźniego swego jak siebie samego – mówi jedno z najpiękniejszych przykazań, przykazanie miłości. Żyjemy w czasach, w których tej miłości do bliźniego brakuje jak nigdy dotąd, a rozwijająca się technika, komunikatory, dają możliwość wylewania swoich najmroczniejszych frustracji, zezwalają na nieustanne atakowanie i obrażanie innych. Nienawiść zalewa nas gwałtownie i obficie jak tsunami. Wystarczy zajrzeć na pierwszy lepszy portal i poczytać komentarze. Nieważne, czy to portal o polityce, rozrywce czy celebrytach. Fala nienawiści sieje spustoszenie wszędzie. 

Jesteśmy ludźmi i każdego mogą ponieść nerwy. Sam wiem o tym doskonale, bo czasem, gdy czytam niektóre komentarze, np. dotyczące polityki czy Kościoła, gotuje się we mnie w środku. Jak każdy człowiek błądzę i zdarza się, że pozwalam się sprowokować, wchodzę w polemikę i schodzę na ten najbardziej prymitywny poziom komunikacji, wszechobecny w dzisiejszym świecie. Daje to satysfakcję, owszem, ale chwilową. I jeszcze większe wyrzuty sumienia.

Jak reagować na hejt? Bardzo pomogła mi rozmowa podczas ostatniej spowiedzi z księdzem Piotrem z parafii NMP Matki Zbawiciela. Czasem ciężko zapanować nad sobą w stanie wzburzenia, więc warto odłożyć napisanie komentarza na później i zająć się czymś innym. Przewietrzyć umysł. Pomodlić się. Jeżeli nie się uda, nie poddawaj się. Sam pewnie jeszcze nie raz dam się sprowokować, ale to tylko kolejna słabość, nad którą wystarczy popracować.

A tutaj mój przykładowy gotowiec, gdy chcę napisać coś nieeleganckiego: W środku jesteś na pewno wspaniałym człowiekiem, ale jeszcze tego nie odkryłeś. Bóg z Tobą!

Wiara w Boga

Oczywiście wiara nie jest jedynym czynnikiem, który wpływa na rozwój duchowy. Ważne są również nasze osobiste doświadczenia, relacje z innymi ludźmi, a także nasze własne wysiłki i zaangażowanie.

Jednak wiara może być cennym narzędziem, które może nam pomóc w rozwoju duchowym. Może nam pomóc lepiej zrozumieć siebie i świat, w którym żyjemy. Może nam również pomóc żyć bardziej satysfakcjonującym i pełnym życia życiem.

Oto kilka wskazówek, jak rozwijać swoją duchowość w oparciu o wiarę:

  • Zaangażuj się w swoją wiarę. To może oznaczać regularne uczestnictwo w nabożeństwach, modlitwę, czytanie Biblii lub innych świętych pism.
  • Szukaj duchowego przewodnictwa. Może to być osoba duchowna, nauczyciel duchowy lub ktoś, kto jest dla ciebie wzorem.
  • Bądź otwarty na nowe doświadczenia. Nie bój się wyjść ze swojej strefy komfortu i spróbować nowych rzeczy.
  • Podziel się swoją wiarą z innymi. Twoja wiara może być źródłem inspiracji dla innych.

Rozwój duchowy to podróż, która może trwać całe życie. Nie ma jednego właściwego sposobu na jej pokonanie. Najważniejsze jest, aby znaleźć to, co działa dla Ciebie i co pomaga Ci żyć bardziej satysfakcjonującym życiem.

Wiara to najwyższa forma samoświadomości

Wiara to trzeci, obok nadziei i miłości, klucz do sumienia. To również największy test na człowieczeństwo. Często słyszymy, że nie ma dowodów na istnienie Boga, wielcy filozofowie twierdzą, że Bóg umarł, a z ust celebrytów padają słowa, że Biblia została napisana przez “faceta naprutego winem i palącego jakieś zioła”.

Ale czym byłaby wiara, gdyby Bóg postanowił np. dziś wieczorem objawić się we wszystkich stacjach telewizyjnych, relacjonując miły wieczór w Niebie, w towarzystwie św. Jana Pawła II, św. Faustyny, innych świętych i dusz, które tam trafiły?

Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli. 

Wiara w Boga nie polega na ślepym wierzeniu, że ktoś tam jest na górze i jeżeli będę chodził do kościoła, pójdę tam po śmierci.

Wiara to przestrzegania przykazań, zasad. Wiara to dobro, zrozumienie, miłosierdzie, pomoc. To fundamentalne uniwersalne wartości człowieczeństwa, które uznajemy wszyscy, bez względu na wyznanie lub jego brak. Kościół i uczestnictwo w jego życiu to codzienne zgłębianie tych prawd, które trwa przez całe nasze życie. Wiara to jedyny, ale i najważniejszy egzamin, przed którym stawia nas Bóg. Od nas zależy, czy go zdamy.

Kamil Starczyk

Redaktor Naczelny